Powered By Blogger

Obserwatorzy

czwartek, 27 stycznia 2011

CZY DOŚWIADCZENIE BĘDZIE W CENIE ?

Ustny egzamin dojrzałości  zwany maturą, z pięciu przedmiotów, zdałem pomyślnie w dwóch ostatnich dniach maja 1961 roku. Działo się to na Śląsku Opolskim, w małym sennym miasteczku. 
Nie dane mi było  podziwiać uroków pięknego parku i pałacu, upajać się zapachem kwitnących kasztanów, a  wieczorem na ławce ukrytej pośród pnączy dzikiego wina, opędzać się od chmary bzykających chrabąszczy. 
Musiałem szybko podjąć pierwszą , lepszą pracę, jaka była dostępna[ dzisiaj każdy młody absolwent Wyższej Uczelni powie  - dobrze że taka praca była] by  finansowo wesprzeć skromny,rodzinny budżet ,pięcioosobowej  rodziny, w siermiężnych czasach PRL-u. 
W ten oto sposób zostałem  urzędnikiem, na etacie asystenta ,w Przedsiębiorstwie Państwowym
"Poczta - Telegraf - Telefon".W tym zawodzie kontynuowałem tradycje rodzinne ze strony ojca, gdyż dziadek Franciszek był listonoszem,ojciec monterem telekomunikacji[ ze słupołazami za pan brat], a w latach 50-tych,60-tych i  70-tych, Naczelnikiem Urzędu Pocztowo-Telekomunikacyjnego.
Mama Zofia  i jej ojciec, a mój dziadek Antoni i jej brat Jan , byli kolejarzami z krwi i kości !
To był rodzinny, prawdziwy etos  pracy !
Praca na poczcie nauczyła mnie punktualności, rzetelności i szacunku dla każdego zawodu, byle solidnie wykonywanego ! Dlatego  to co  aktualnie dzieje się w Przedsiębiorstwie Poczta Polska , napawa mnie zdziwieniem. Jak  można  do absurdu doprowadzić model  kierowania i zarządzania  tym przedsiębiorstwem
Urzędy Pocztowe zamieniono w bazary handlowe, doręczycieli listów i paczek w wielbłądy objuczone reklamami, pracowników przyjmujących przesyłki listowe i paczki  zamieniono 
w archiwistów grzebiących się w tonach zbędnych dokumentów powielających rejestrowanie danych ujętych w komputerach. Ani ładu , ani składu , kolejki, zdenerwowanie interesantów, na nie mających na nic wpływu pracowników , z winy złej organizacji  pracy.
Zadziwia też  nowy system doręczania listów poleconych ! Wygodnictwo doręczycieli polega na tym, 
że zamiast doręczyć list za pokwitowaniem wprost do rąk adresata w jego mieszkaniu, wrzucają do skrzynek na list awizo ,o potrzebie odebrania listu na poczcie i wypisują brednie, że nikogo nie zastali w domu. Najgorsze jest to, ze takie awizo, bardzo często wrzucają do niewłaściwej skrzynki, mylą nawet nr budynku, bądź wtykają w szparę między futryną, a drzwiami  mieszkania i na tym kończy się opłacone przez nadawcę, doręczenie listów poleconych. Takie listy odleżą swoje 14 dni  na poczcie, a po tym terminie , są automatycznie zwracane do nadawcy[bo wielu odbiorców nadal 
nie wie, że ma coś do odbioru], którego poczta obciąża opłatą za zwrot listu. W ten sposób spece 
od pocztowego marketingu , wyrabiają plany finansowe swojej instytucji,  kosztem nadawcy  przesyłki, czyli kosztem polskiego społeczeństwa.
Jak przekleństwo losu ,wygląda ostatnio, nagabywanie klientów poczty, by nie przychodzili 
po odbiór listów do urzędu, tylko podpisali upoważnienie do zostawiania listów poleconych
w skrzynkach domowych, bez pokwitowania ich odbioru. Klient ma się zrzec prawa do bezpiecznego i terminowego doręczenia poleconej korespondencji , bez prawa obniżenia opłaty za usługę, której poczta nie zamierza wykonywać. 
To jest możliwie tylko w naszym kraju . No Cóż, jakie przykłady idą od rządzących , o tyle więcej pozwalają sobie stosować inni, pomniejsi kacykowie , na swoich , czyli państwowych włościach !
Po tej dygresji z pocztowej łączki, powróćmy  do głównego wątku, czyli do tezy, że doświadczenie ludzkie wyniesione z solidnej pracy, winno być zawsze doceniane, ale tak nie jest.
Po trzyletniej przygodzie pocztowej , ja też zostałem kolejarzem ! Ciężko pracowałem, chciałem się wiele nauczyć, zdobyć zaufanie i szacunek starszych i bardziej doświadczonych członków kolejarskiej społeczności. Niezależnie od  wielu kursów i szkoleń,studiów zaocznych, przeszedłem niemal od podstaw, wszystkie szczeble wtajemniczenia i podstawowe, wykonawcze stanowiska , 
w kolejowej służbie ruchu i handlowo-przewozowej. Uwieńczeniem mojej kariery kolejarskiej było stanowisko Zastępcy Naczelnika d/s handlowo-przewozowych na dużym węźle kolejowym,  a po reorganizacji PKP na stanowisku Naczelnika  Działu  Marketingu,  gdzie wraz z innymi kolegami,
z całej sieci PKP, współtworzyłem oferty przewozowe i  założenia  do Sieciowego Rozkładu Jazdy Pociągów ! 
Pokazałem swoją drogę zawodową ,by uzasadnić moje prawo do wyrażania wyważonych,
choć krytycznych ocen, o transporcie kolejowym i polityce transportowej, której nadal brakuje !
I nadszedł rok 2000 kiedy to genialny Rząd  AWS po fiasku czterech  sztandarowych reform, przyłożył też rękę do kadrowego wykończenia PKP, postanawiając decyzjami rządowymi, pozbyć się
z  PKP tysięcy doświadczonych i sprawnych fachowców, wymyślając obligatoryjne limity zwolnień,
na tak zwane wcześniejsze emerytury ,stosując jako jedyne kryterium, osiągnięcie określonego 
w rozporządzeniu stażu pracy, bez względu na wiek.  I tak doświadczeni fachowcy stali się nikomu niepotrzebni i rozpoczął się początek końca kolejarskiego, rodzinnego etosu pracy. 
Początek niszczenia struktur techniczno-organizacyjnych kolei i upadek przedsiębiorstwa Polskie Koleje Państwowe. Zamiast budować dochodowe oferty przewozowe, wymieniać infrastrukturę
i tabor, tory i podtorze, spłaszczać struktury administracyjne oraz pozbyć się balastu przypadkowych ludzi  i zlikwidować niepotrzebne stanowiska, w pierwszej kolejności zniszczono wiodące służby techniczno-eksploatacyjne, decydujące o bezpieczeństwie ruchu kolejowego
i przewozie osób oraz ładunków. Gdy polityka wkroczyła do karuzeli kadrowej na PKP , jej siła odśrodkowa, przy aktywnym udziale związkowych demagogów, doprowadziła do dezintegracji systemu zarządzania i rozbicia  przedsiębiorstwa PKP na spółki i spółeczki [czytaj prywatne folwarki kumpli, kolesiów, grup interesów, kamratów] Dlatego polityka transportowa obecnego ministra infrastruktury[jeżeli taka istnieje ?] nic nie wniesie, bo jest tylko kontynuacją , w jeszcze gorszym wydaniu, obsadzania wielu posad kierowniczych, przez swoich kolegów partyjnych bez względu na wymagania specjalistycznych kwalifikacji, kompetencji  i doświadczenia..
Nie ma dziś nawet woli politycznej , by rozpocząć proces rewitalizacji wizerunku kolei i dostosowania jej ogniw , do aktualnych i koniecznych modeli optymalizujących , zaspokojenie  zapotrzebowania na przewozy masowe ,w układach regionalnych i międzyregionalnych, na średnim europejskim poziomie.Tylko tyle i aż tyle!
Nie mogę spokojnie oglądać relacji telewizyjnych, które bałagan w nowym rozkładzie jazdy pociągów zwaliły na zimową aurę. Takie brednie mogą opowiadać tylko aroganci, nie mający żadnego pojęcia o kolei, a postawieni zostali na kluczowe stanowiska, do pilnowania interesów ,
z pewnością nie pasażerów. 
Mądry Minister zebrał by grono doświadczonych emerytów kolejowych i w ciągu 2-3  tygodni otrzymałby główne tezy elaboratu : co i jak szybko, tanio i sprawnie, można etapami naprawiać ,
w tym konającym molochu, zwanym PKP.
Ale mądrych rad nie potrzebuje ani ten minister, ani ten rząd, bo musieliby się wziąć do rzetelnej roboty. Przecież nikogo nie rozlicza się za brak decyzji i za brak działań. Natomiast za błędne decyzje można narazić się wyborcom i stracić władzę, albo co gorsza tłumaczyć się przed prokuratorem, gdy zmieni się opcja polityczna w rządzeniu !.
Tylko kiedy to nastąpi ?
A czas płynie, niecierpliwość społeczna też ma granice wytrzymałości ! 
Oby nie zaskoczył nas scenariusz wydarzeń tunezyjskich i egipskich z ostatnich dni i tygodni !!! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz